Forum Nasza Szkapa Strona Główna Nasza Szkapa
forum ło qniach


odwiedź naszą stronę:

www.naszaszkapa.pl



Nie pytaj, co Szkapa może dać Tobie. Zapytaj, co Ty możesz dać Szkapie?

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

palcaty,palcaty,ostrogi.......czy aby konieczne?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasza Szkapa Strona Główna -> O koniach na poważnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
panna Immortal
podjezdek
podjezdek


Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 333
Skąd: Z Kamienia Pomorskiego, k. Szczecina

PostWysłany: Wto. 16 Lut. 2010, 09:34    Temat postu: palcaty,palcaty,ostrogi.......czy aby konieczne? Odpowiedz z cytatem

Naszła mnie taka refleksja o palcatach....czy używając ich, nie uwłaszczamy koniom? Wiem, że są konie wymagające tego typu ekwipunku,ale...Osobiście używam palcata, ale zawsze lekko i w dodatku mam taki huczący, nie bijący. Chciałabym poznać Wasze zdanie dot. sztucznych pomocy.
Korzystacie może z ostróg???
Znam osobiście ten problem, że młodzi, niedoświadczeni jeźdźcy ich używają, krzywdząc konie... a przecież nie o to chodzi w jeździe konnej! Ta dyscyplina powinna dawać satysfakcje, nam i koniom. A tymczasem coraz więcej osób jeździ dla ,,szpanu".., smutne to, ale prawdziwe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
wiolas22
źrebak
źrebak


Dołączył: 18 Wrz 2008
Posty: 28

PostWysłany: Wto. 16 Lut. 2010, 10:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W ostrogach nie jeżdżę bo uważam, że taki sprzęt mogą używać tylko doświadczeni jeźdźcy którzy w pełni panują nad swoim ciałem i odruchami. Z bacikiem jeżdżę chociaż rzadko muszę używać a nawet jak używam to nie jest to uderzenie tylko lekkie puknięcie dla przypomnienia że jestem na górze i coś od niego chcę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Broker
roczniak
roczniak


Dołączył: 21 Maj 2005
Posty: 91
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto. 16 Lut. 2010, 12:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uważam, że jak ostrogi używane są przez doświadczonych jeźdźców, np w ujeżdzeniu to ok. Wtedy na konia działa się bardziej precyzyjnie. Znam jedną dziewczynę, która zaczęła jeździć w ostrogach jako dziecko, po pewnym czasie nie umiała nic bez nich zrobić, czyli nie używała dosiadu, łydek, niczego, można tylko współczuć temu koniowi.

Kiedyś z palcatem jeździłam zawsze, chociaż prawie nigdy go nie używałam. Też mam taki hałasujący i tak miękki, że krzywdy nim nie da się zrobić, nawet jak by się chciało Very Happy (sprawdziłam na sobie Very Happy ) a od jakiegoś czasu zaczął mi przeszkadzać i za zwyczaj jeździłam bez.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Zagadaj na GG
panna Immortal
podjezdek
podjezdek


Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 333
Skąd: Z Kamienia Pomorskiego, k. Szczecina

PostWysłany: Wto. 16 Lut. 2010, 16:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widzę, że ludzie mądre są i głupot nie piszą. Tak trzymac!
Co do ostróg, ja też myślę, że na wyższych poziomach wtajemniczenia można ich spokojnie używac Smile Ale jako dziecko...przesada
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
TakaTwarda!
roczniak
roczniak


Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 55

PostWysłany: Wto. 16 Lut. 2010, 21:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostróg nie używam - po pierwsze: nie jeżdżę na tyle dobrze, by ich używać prawidłowo, po drugie: po co, skoro koń reaguje na łydkę??? Jeżdżę "normalnie" - tzn. nie jest to ujeżdżenie, więc może być widoczne to, że daję łydkę (z tego, co wiem w ujeżdżeniu chodzi o to, że nie widać pomocy, nie? czyli ostrogi mogą być przydatne). Zresztą nie znam jeźdźca, który na co dzień by jeździł w ostrogach (pomijaj parady, wojny itp., gdzie pełnią funkcje ozdobne lub "dają koniowi kopa", żeby wszystko było na picuś-glancuś, co do kroku). Nie, żeby byli to sami początkujący. Paru instruktorów i osób wysoko wtajemniczonych znam Wink Ale oni po prostu nie widzą potrzeby stosowania tego typu "wzmacniaczy". Wydaje mi się, że ostrogi to szpan.
A dla konia bolesne! No bo porównajmy to do działania na ciało człowieka! Przyłóż i powoli dociskaj dłoń do uda - to jakbyś dawał/dawała łydkę "bez metalu" koniowi. A teraz wyciągnij palucha z paznokciem (przydadzą się dłuższe;) ) i dociskaj - to jak noga w ostrodze! Czuć różnicę! A koń też przecież czuje! Jako początkujący naturals jestem przeciwko ostrogom!
Pozdro!
_________________
"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko..."
Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Broker
roczniak
roczniak


Dołączył: 21 Maj 2005
Posty: 91
Skąd: Poznań

PostWysłany: Sro. 17 Lut. 2010, 12:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No tak, ale prawidłowo użyta ostroga, przecież nie jest wbijana w brzuch konia pod kontem prostym. Poza tym, jak używa się ostróg, to nie przestaje się używać dosiadu i reszty.
A w ujeżdżeniu, to chodzi o to, żeby dawać koniowi dyskretne i subtelne znaki, a dzięki ostrogom są precyzyjniejsze, a nie żeby nie było widać działania łydek, czy dosiadu.
A tak w ogóle, to chyba w każdej dyscyplinie o to chodzi, żeby ktoś kto nie zna się na jeździectwie, myślał, że koń sam z siebie pięknie się porusza, nie tylko w ujeżdżeniu. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Zagadaj na GG
koniara
roczniak
roczniak


Dołączył: 22 Sie 2007
Posty: 98

PostWysłany: Sro. 17 Lut. 2010, 13:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Generalnie rzecz ujmując palcat i ostroga są tzw. pomocami "sztucznymi", które oczywiście należy poprawnie używać, tak samo jak korzystamy z pomocy w postaci dosiadu, łydek, wodzy (rąk) itd. Jeżdżę od ok. 16 lat (z różnym stopniem regularności), ale od kilku lat staram się znów choć raz, dwa razy w tygodniu pojeździć... Ostróg nigdy nie miałam założonych, bo nie czuję takiej potrzeby, staram się egzekwować od konia (a na różnych jeździłam) ruch do przodu za pomocą pomocy naturalnych... Palcat owszem czasami był, zależy od konia... natomiast jak zapewne doskonale wiecie, palcat ma służyć jako pomoc, a nie narzędzie do karania konia (choć czasem mocniejszy klaps za nieposłuszeństwo się pojawił Embarassed ). Palcat ma wspomóc działanie łydki, gdy koń wyraźnie na nią nie chce reagować... I myślę, że gdyby każdy podszedł podobnie do tego tematu, to konie miałyby lepiej, a jeśli już to użycie palcata czy ostróg byłoby prawidłowe i nie szkodziło relacjom z koniem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
TakaTwarda!
roczniak
roczniak


Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 55

PostWysłany: Sro. 17 Lut. 2010, 17:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Znam konia, który "zawsze bryka" - wg słów kilku jeźdźców. "Jazda na nim bez baranków, to nie jazda na nim."
No cóż... Przez około 2 miesiące jeździłam tylko na nim (2 razy w tyg.). ANI RAZU nie bryknął. Zastanawiałam się, dlaczego. Zagadka się wyjaśniła parę dni później. Dziewczyna, która na niego wsiadła, w galopie na padoku miała kilka baranków. Pode mną chodził i nawet nie czułam, żeby coś go wkurzało i korciło, aby mnie zrzucić. Okazało się, że dziewczyna miała ze sobą palcat nie od parady. Dała sygnał do kłusa i - buch - palcacikiem jak nie zareagował od razu. Używała palcata dość często - no i koń się wkurzał. Ja miałam palcat, ale raczej jako przypominacz, że "Halo, ja tu jestem. Tu, na górze!" Używałam więc w tzw. 4 stopniach (gdzieś o tym czytałam), ale nigdy nie doszłam do momentu, w którym musiałabym naprawdę mu przywalić. Wystarczyło (oczywiście gdy nie reagował na łydkę) lekko puknąć. Wiele osób mi powtarzało, że nie mam go "głaskać" palcatem, że on ma poczuć uderzenie. Ale to smyrnięcie działało i dogadywaliśmy się bez niepotrzebnych spięć. A dziewczyna pomijała środkowe stopnie - był pierwszy: łydka i ostatni: palcat. A przecież jak np. konie chcą się pokopać to też są 4 stopnie - tak mi się wydaje: uszy, zęby, ogon i dopiero girki w górę.
Więc myślę, że przy palcacie chodzi o zdrowy rozsądek Smile

A ostróg i tak nie założę Wink
_________________
"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko..."
Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
panna Immortal
podjezdek
podjezdek


Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 333
Skąd: Z Kamienia Pomorskiego, k. Szczecina

PostWysłany: Pią. 19 Lut. 2010, 13:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

prawdas, sztuczne, ale użyte poprawnie nie wyżĄDZAJA kurde krzywdy Very Happy
_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
ewik
masztalerz
masztalerz


Dołączył: 19 Maj 2005
Posty: 1238
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią. 19 Lut. 2010, 15:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

odpowiadając na tytułowe pytanie wątku- konieczne, gdy konieczne- że tak lapidarnie ujmę.
Uważam wręcz, że większą krzywdę robimy koniowi nieustanie eskalując silę pomocy naturalnych, aniżeli na samym początku koniowi przywalić batem za łydka(zachowując kolejność, łydka-brak reakcji-łydka-brak reakcji-bat za łydką- łydka-reakcja?- ok-=>jedziemy, brak reakcji=>znowu bat) i mieć spokój i jasna sytuację.
Podobnie rzecz ma się z ostrogami-ale nie są one jakoś moimi ulubionymi pomocami, czasem bywają konieczne, czasem nie.
pozdrawiam
ewik
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
TakaTwarda!
roczniak
roczniak


Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 55

PostWysłany: Pią. 19 Lut. 2010, 19:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No to ja może pociągnę dalej temat Laughing
Szczerze mówiąc, w moim otoczeniu nie widziałam nikogo, kto by dawał palcatem za łydką. Shocked
Ja zwykle w łopatkę (prawą, bo w prawej trzymam palcat - kiedyś słyszałam, że powinno się trzymać zależnie od kierunku na padoku, ale mój instruktor mówi o prawej ręce). Nieliczne przypadki, gdy dałam w dupsko (Warka, złośnica-cholernica - potrafi stanąć i... stać; tzn. najpierw chodzi jak ta lala przez 2 min, potem nie chce iść jako czołowa, no a później to już jej nogi do ziemi przyrastają, opiera jedno kopytko czubeczkiem i próbuje zasnąć- koński oryginał Wink )
Więc gdzie: za łydką, w łopatkę czy w dupsko???
Może ja jakaś inna jestem Shocked Laughing

Cool
_________________
"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko..."
Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
TakaTwarda!
roczniak
roczniak


Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 55

PostWysłany: Pią. 19 Lut. 2010, 19:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ewik napisał:
, łydka-brak reakcji-łydka-brak reakcji-bat za łydką- łydka-reakcja?- ok-=>jedziemy, brak reakcji=>znowu bat
ewik


ewik, masz coś z mojego instruktora Very Happy
"Dwa razy łydka i palcat!" - krzyczy w sytuacjach, gdy łydka pozostaje bez odzewu.
Daję jeden sygnał normalny np. do kłusa, jak nie ma reakcji to znowu, ale mocniejszy, jak brak reakcji - lekki palcat, jak brak reakcji - mocniejszy palcat.
W którymś momencie zawsze zadziałaSmile
_________________
"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko..."
Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ewik
masztalerz
masztalerz


Dołączył: 19 Maj 2005
Posty: 1238
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią. 19 Lut. 2010, 20:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

TakaTwarda! napisał:
No to ja może pociągnę dalej temat Laughing
Szczerze mówiąc, w moim otoczeniu nie widziałam nikogo, kto by dawał palcatem za łydką. Shocked

Więc gdzie: za łydką, w łopatkę czy w dupsko???
Może ja jakaś inna jestem Shocked Laughing

Cool


to jest temat na dłuższą rozmowę w sumie czemu za łydką, kiedy i jak, ale sprowadzając do podstaw- konie to nie są jakoś szczególnie wyrafinowane intelektualnie stworzenia i rozumieją proste przekazy- a każda nagroda i kara musi nastąpić bezpośrednio po dobrym/złym zachowaniu.
Kwestia tego GDZIE:
Bat za łydką jest niczym innym jak wzmocnieniem sygnału łydki i musi nastąpić bezpośrednio po zignorowaniu łydki przez konia
Analogicznie- bat na łopatkę- gdy koń wpada łopatką do środka(skraca zakręt), a na zad rozróżniamy dwie sytuacje- koń nie angażuje zadu, ociąga się- wtedy raczej puknięcie, ew jedno świgniecie jak baaardzo ślimaczy, lub jako kara- ale wtedy to zazwyczaj jest mocniej i np tzw trzy szybkie.
Co ważne- koń nie powinien spinać się, stresować, czy w jakikolwiek inny sposób denerwować na bata w pierwszych trzech syt(za łydką, łopatka, aktywizująco na zad) i to jest już zadanie dla jeźdźca- żeby dostosować silę uderzenia do konstrukcji psychicznej(wrażliwości) konia. Jeśli koń się stresuje takim batem- to jest to wina jeźdźca. Dobrze wykonane przyłożenie batem jest dla konia zrozumiałe.
W przyp kary- no cóż, wtedy często to właśnie stres zw z uderzeniem jest najdotkliwszą karą-i t też ważne są nasze emocje- konia karzemy "na zimno", nigdy w złości.
I pamiętajmy- w 95% przypadków nawet jeśli faktycznie musimy konia ukarać, to i tak koń ponosi konsekwencje NASZYCH błędów. Im więcej umiemy, lepiej rozumiemy konie, tym rzadziej występuje konieczność karania za cokolwiek
pozdrawiam
ewik
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Sob. 20 Lut. 2010, 01:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

TakaTwarda! napisał:
kiedyś słyszałam, że powinno się trzymać zależnie od kierunku na padoku, ale mój instruktor mówi o prawej ręce

Gdzieś dzwoni... Wink
Palcat ma być tam gdzie jest potrzebny. Podczas jazdy wokół ujeżdżalni (nie padoku - padok to coś innego), przy ścianie tej ujeżdżalni, palcat najczęściej przydaje się od strony wewnętrznej - jeśli już.
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
TakaTwarda!
roczniak
roczniak


Dołączył: 23 Sty 2010
Posty: 55

PostWysłany: Sob. 20 Lut. 2010, 13:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki za odpowiedźSmile
U nas jest jazda na padoku, ponieważ nie istnieje teoretycznie coś takiego jak ujeżdżalnia (koni w "szkółce" jest 6). Padok - mam na myśli ogrodzony pastuchem teren z trawką, na który niekiedy wypuszczane są konie - o ile nie zostaną wypuszczone na dalsze pastwisko. W tym ogrodzonym terenie zwanym padokiem właśnie, jest (w wyobraźni przynajmniej) prostokąt, po którym poruszamy się w trakcie jazdy. Czasem na rogach są beczki Smile No i nazywa się właśnie padok - nie maneż czy ujeżdżalnia, tylko padok Rolling Eyes Dlatego też być może przekręcam fachowe nazwy.
A jaki palcat powinno się stosować? Korzystam jedynie ze skokowego, tj. 55 cm. Moje umiejętności są gdzieś pomiędzy "kiepsko-" a "średnioujmujące", nigdy nie miałam do czynienia z ujeżdżeniowym, znaczy się tym długim. Błąd?
No i korzystając ze skokowego były właśnie dwa miejsca: łopatka i zad, nigdy za łydką. Shocked
A co do ręki - trzymam w prawej, bo szczerze mówiąc, jest mi tak wygodniej. Błąd??
Z góry dziękuję za odp. Very Happy
_________________
"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko..."
Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasza Szkapa Strona Główna -> O koniach na poważnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group