Forum Nasza Szkapa Strona Główna Nasza Szkapa
forum ło qniach


odwiedź naszą stronę:

www.naszaszkapa.pl



Nie pytaj, co Szkapa może dać Tobie. Zapytaj, co Ty możesz dać Szkapie?

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Naturalność a rasy prymitywne
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasza Szkapa Strona Główna -> O koniach na poważnie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dioda
koń profesor
koń profesor


Dołączył: 14 Lis 2005
Posty: 1805
Skąd: Jura-okolice Częstochowy

PostWysłany: Czw. 26 Sty. 2006, 20:59    Temat postu: Naturalność a rasy prymitywne Odpowiedz z cytatem

Tak mnie najszło....
Cały czas mówi się o skuteczności metod naturalnych , o poprawie kondycji psychicznej konia , zaufaniu do człowieka itd....a zastanawia mnie jak reagują na takie metody np. hucuły , koniki polskie itp.
Czy w ogóle ktoś próbował takich metod z nimi ?? Z jakimi efektami ??
Czy takie " pasibrzuchy " są skłonne zwrócić uwagę na człowieka , jeśli np. dookoła zza płota wygląda świeża trawka ?
No , bo niby koń to koń , ale każdy różni się temperamentem , charakterem , no inaczej mówiąc osobowością .
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
amazonka4
rumak
rumak


Dołączył: 24 Maj 2005
Posty: 502

PostWysłany: Czw. 26 Sty. 2006, 23:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tak, sa ludzie ktorzy to praktykuja Smile
_________________
fly with eagles. consider the horse.
www.republika.pl/all_about_horses
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
KasiaK.
dwulatek
dwulatek


Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 160
Skąd: Puławy

PostWysłany: Czw. 26 Sty. 2006, 23:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

oczywiście,ale trzeba włożyć niewspółmiernie więcej pracy niż w inne konie.No i ogromną ilość wyczucia,żeby umieć wzbudzić "kontrolowany pożar".No,ale to nie jest temat do opisywania na forum.pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
T.B.
koniuszy


Dołączył: 17 Maj 2005
Posty: 5648
Skąd: Koziegłowy koło Poznania

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 01:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KasiaK. napisał:
No,ale to nie jest temat do opisywania na forum.

Dlaczego? Nie byłaby to Twoja odpowiedź na pytania Diody?
_________________

Nie ufam ludziom, którzy zajeżdżają konie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Zurawka
dwulatek
dwulatek


Dołączył: 26 Sty 2006
Posty: 148
Skąd: lubelskie

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 09:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam, wtrącę swoje trzy grosze.
Metody naturalne z reguły kojarzą się z round-penem i "bieganiem konia", a to tylko jeden z elementów. Odganianie od stada - tym jest praca w round-penie przecież - znakomiecie działa jeżeli trzeba delikwentowi wytłumaczyc, że to my jesteśmy stadem oraz dla koni które mają problem z ustaleniem hierarhii, nawet jeżeli uważają nas za stado. W nas round-pen jest i się przydaje bardzo. Poza tym jest codzienna praca z młodymi, niejako "mimochodem", np. przy wyprowadzaniu na wybieg: musi iść za nami, ustalonym tempem, zatrzymać się, gdy się zatrzymujemy, przestawić zad, przestawić przód, cofnąć się itd. Na wybiegu nie może ruszyć z kopyta, musi się ustawić przodem, zaczekać na odpięcie uwiązu i stać, aż będzie hasło "idź". Wtedy ma czas dla siebie. Przy sprowadzaniu - musi sam podejść, poczekać w kolejce itd itd. Metody naturalne to wychowywanie konia tak jak dziecka czy psa. Na hucuły działa to świetnie, nie tylko u nas. Szybko łapią o co chodzi i nie zgłaszają pretensji. Czy trzeba więcej pracy - moim zdaniem nie. Ekty są bardziej widoczne i trwalsze niż u innych koni. Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dioda
koń profesor
koń profesor


Dołączył: 14 Lis 2005
Posty: 1805
Skąd: Jura-okolice Częstochowy

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 10:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dziękuję Zurawko.
Cytat:
Szybko łapią o co chodzi i nie zgłaszają pretensji. Czy trzeba więcej pracy - moim zdaniem nie. Ekty są bardziej widoczne i trwalsze niż u innych koni.

Z tego co napisałaś wynika , że pracujecie z młodymi końmi ,u których ten proces przebiega łatwiej/ szybciej . Czy z Twoich obserwacji nie wynika jednak , że " łapią " tak szybko , bo wiedzą , że po ustapieniu , szybciej pójdą na trawkę / wybieg ?? Wynikałoby z tego , że jednak można nauczyć , ale czy praca z człowiekiem , będzie dla nich przyjemnością , czy niezbędną koniecznością przed przyjemnym leniuchowaniem ??
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
Zurawka
dwulatek
dwulatek


Dołączył: 26 Sty 2006
Posty: 148
Skąd: lubelskie

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 10:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam, witam.
Dioda, ze starymi też. Wydaje mi się - z obserwacji, że "nie udają". W zeszłym roku jeden młodzieniec, rok i 2 m-ce, ucywilizowany już jako tako, poszedł na trawkę "po chłopsku" na łańcuszku, bo do klaczy za duży a innego towarzystwa męskiego nie było akurat. Wymyśliliśmy, że lepiej niech się pasie za ogrodzeniem na łańcuchu, widząc klacze niż miałby stać w stajni. Pokazaliśmy co i jak z tym łańcuchem no i się obżerał. Był czerwiec - czas meszki na Polesiu. Ma ona taka właściwość, że pojawia się w ciągu 15 min., trwa tydzień i znika. No i właśnie się wyroiła i rzuciła na młodzieńca. Ten niewiele myśląc łańcuch zerwał i UWAGA nie poszedł do klaczy czy stajni, ale smętnie pobrzękując wyruszył na poszukiwania pańcia, którego znalazł 300 m. dalej w kierunku przeciwnym od koni i stajni. Został wygłaskany, wychwalony, meszka odgoniona i razem bardzo zadowoleni poszli sobie do stajni (kobyły też zostały zabrane). Teraz ma własne stadko ogierków i chodza sobie razem po swoim wybiegu/pastwisku. Mam w zanadrzu jeszcze kilka innch przykładów ale nie wiem czy to nie nudne.
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Dioda
koń profesor
koń profesor


Dołączył: 14 Lis 2005
Posty: 1805
Skąd: Jura-okolice Częstochowy

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 11:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Absolutnie nie nudny....choćby cała książka , to i tak mało Laughing
Czyli na tym przykładzie - absolutne zaufanie do " pańcia " ,się okazało .
Znam meszki i wiem jaka to plaga, mieszkam ok. 300 m od Warty i kilka razy dały się we znaki , ale prawdziwą plaga są komary.... Confused ( przepraszam za OT ). Rolling Eyes
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
Zurawka
dwulatek
dwulatek


Dołączył: 26 Sty 2006
Posty: 148
Skąd: lubelskie

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 14:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No, to może jeszcze jeden przykład. Razem z opisanym młodzieńcem nabyliśmy też jego matkę, z wychowu bezstajennego. Wg. własciciela nie była praktycznie jeżdżona, bo nie dawała sie złapać a i kopnąć i skubnąć potrafiła. Mała, chuda, paskudna, z wielkim brzuchem bo źrebna i ze źrebakiem przy boku, w stadzie była ostatnia. No ale kupiliśmy i przywieźliśmy. Po miesiącu pracy nie było lepiej, nazywaliśmy te konie "pokurcze bieszczadzkie". Gryzła, kopała, uciekała a my nic - dalej swoje. Kopyta jej 8 m-cy synka odbite na ścianie na wys. 2 m (trzeba było zrobić kopyta - trzymało go 4 facetów). Nawet chcieliśmy toto sprzedać, ale kto kupi sobie ewidentny kłopot? W końcu w desperacji zostawialiśmy ją w boksie i wychodziła tylko z nami. I to pomogło! Zrozumiała, że my stado, wiemy gdzie trawa itd itd. Minął rok i okazało się, że to super inteligentny koń, który zrobi dokładnie wszystko, o co się poprosi. Ponadto - lubi chodzić pod siodłem. Czuje się wtedy ważna, potrzebna i to widać, że sprawia jej po prostu przyjemność. Jest łagodna, przymilna, przychodzi zawsze jak nas widzi. Ośmieliła się i ma nawet koleżanki. Nigdy nie została uderzona batem, jeździ się bez palcata. Uczy sie szybko, bo chce być chwalona. Ma 134 cm a ja 173 ale tak lubię - osiodłać konia i pojechać sobie, np. do sklepu nie walcząc o życie. Zdecydowanie wolę kupić konia surowego (dot. hucułów), którego można sobie wychować niż tzw. "ujeżdżone", bo zanim sie go oduczy tego co "umie"...... Mamy i takie niestety, ciężka sprawa. Z innym koniem przesadziliśmy w drugą stronę i mamy "psa" i też kłopot... Ale to innym razem.
Pozdrawiam i idę siodłać mojego kochanego "pokurcza"!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Nirwana
podjezdek
podjezdek


Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 360
Skąd: Puszcza Białowieska

PostWysłany: Pią. 27 Sty. 2006, 19:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zurawka, jakie ty fajne rzeczy piszesz: o metodach naturalnych, że to naturalne wychowanie konia, o pracy "mimochodem" - ja się od tym podpisuję obiema rękami Brawko

Opisać pora, jak to z metodami naturalnymi zapoznały się moje hucuły. Świeżo po przeczytaniu Monty'ego poszłam zobaczyć, jak to działa. Roundpena chyba jeszcze wtedy nie mieliśmy, więc po prostu - odgonienie od siebie na pastwisku: ja Alfa mówię ci koniu, idź sobie bo to moje miejsce! Na dwa podziałało "książkowo", reszta zrobiła wytrzeszcz oczu pt. "Ale o co chodzi?" Confused
Wkrótce potem powstał roundpen, zwany przez nas lonżownikiem, bo z założenia nie miał służyć jako miejsce "połączenia", a jako miejsce lonżowania i nauki młodych adeptów jeździectwa. Przyuczaliśmy wtedy Nimbusa do pracy pod siodłem i równolegle szło lonżowanie. Pierwsze lekcje na lonżowniku - i konsternacja z mojej strony, bo po kilku kółkach na lonży Nimbus zaczął prezentować "pełnowymiarowego Robertsa" - przeżuwanie, pysk przy ziemi... Cóż, z lekka się odwróciłam, zwierzak podszedł, nastąpiły "miłe chwile", i zakończenie pracy. Następnym razem - to samo, tylko już po pierwszym kółku... Hmm, chciałam go lonżować, a nie "połączać się". Ale jak ci, koniu, tak dobrze idzie, to się łączmy, tylko już bez lonży. Odpięłam lonże i odgoniłam Nimbusa. A on na to: "Ja ty mnie odganiasz, to ja sobie idę!". I po prostu wyskoczył...
Shocked
Wniosek: jeśli lonżownik ma być roundpenem, to musi mieć odpowiednią wysokość, aby nawet najbardziej odganiany hucuł nam nie uciekł. Very Happy
U nas jest jeszcze ten problem, że lonżownik - oprócz tego, że niski, to jest mocno ażurowy, więc koń w nim spokojnie widzi stado. Jak pracuje z początkującym - to dobrze, bo się nie stersuje, że w międzyczasie stado gdzieś polazło. Ale jak ma się skupić na nas - to źle, bo zawsze w polu widzenia ma to stado... I objawia się instynkt stadny hucułów Wink

Od tamtej pory kilka razy jeszcze zastosowałam Robertsa na lonżownku, (ale już przy koniach, o których wiedziałam, że nie kochają skakać). Były to przypadki kiedy koń zaczął przejawiać brak szacunku do człeka - i pomagało, choć te "połączenia" nie były tak spektakularne, jak z Nimbusem.

Osobiście natura moja się skłania do takiej codziennej pracy "mimochodem" (dzięki, Zurawka, za określenie Smile ). Czyli przy podstawowej znajomości końskiej psychiki i świadomości, co się robi ze swoim ciałem, można "naturalnie wychowywać" bez roundpena.
Mnie się najbardziej miło na sercu robi, kiedy idziemy po konie na pastwisko w toczkach i z ogłowiami, i one - mimo, że widzą, że będzie jazda - idą do nas same żwawym stępem... Chyab to lubią? I tym bardziej miło, że robią to z reguły te, które wychowane są przez nas od maleńkości.
Więc, Zurawka, znów masz rację - wychować sobie hucuła samemu - to jest TO!

Ale
Cytat:
Z innym koniem przesadziliśmy w drugą stronę i mamy "psa" i też kłopot...
- to nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Że chodzi za człowiekiem jak pies? To chyba nie jest źle, pod warunkiem, że nie chce z wami spać w łóżku... Confused
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Dioda
koń profesor
koń profesor


Dołączył: 14 Lis 2005
Posty: 1805
Skąd: Jura-okolice Częstochowy

PostWysłany: Sob. 28 Sty. 2006, 17:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czyli i Zurawka i Nirwana zgadzaja się , że najlepiej " unaturalniać " takiego hucułka od "maleńkości ".
A co ze starszymi ??? Tymi już" złamanymi" przez inne " szkoły " ??? Czy praca z nimi jest trudniejsza niż z " dużymi " kopytniakami ??
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
Teodora
rumak
rumak


Dołączył: 22 Lis 2005
Posty: 610

PostWysłany: Sob. 28 Sty. 2006, 17:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

osobiście nie próbowałam naturalsowych sprawek z żadnym konikiem prymitywnym, ale miałam okazję oglądać paraliżowanie vel parellowanie z końmi typu zimno-prymitywny kundelek

wniosek 1: bardzo różniły się między sobą
wniosek 2: nawet "ciężki" koń może być b. lekki w sensie odpowiadania na delikatny dotyk, delikatną sugestię itp. tylko trzeba przy tym pamiętać, że cięższy konik potrzebuje więcej czasu, żeby uruchomić swoje ciało, nogi. opóźnienie reakcji, które u ciepłego/gorącego konia mogłoby już uchodzić za bierny opór, tutaj trzeba przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. póki się doceniało staranie konia i chęć współpracy od leciutkich bodźców, można było naprawdę wiele harmonii osiągnąć

a, nie przepraszam, zdarzyło mi się kilka razy ustalać z konikami polskimi takie najprosze sprawy - stój tu, poczekaj, nie właź na mnie, odsuń się itp. nie zauważyłam żadnej różnicy między reakcjami ich, a innych koni. tzn. to zawsze były koniki nieco rozpuszczone przez szkółkowatość i dzieci i łączyło je to, że "szły na nacisk". ale to dotyczy chyba wszystkich szkółkowych koni Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Zagadaj na GG
Dioda
koń profesor
koń profesor


Dołączył: 14 Lis 2005
Posty: 1805
Skąd: Jura-okolice Częstochowy

PostWysłany: Sob. 28 Sty. 2006, 19:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
to zawsze były koniki nieco rozpuszczone przez szkółkowatość i dzieci i łączyło je to, że "szły na nacisk". ale to dotyczy chyba wszystkich szkółkowych koni Sad


Szkółkowe to jakby osobna rasa Laughing Laughing Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Zagadaj na GG
Nirwana
podjezdek
podjezdek


Dołączył: 16 Cze 2005
Posty: 360
Skąd: Puszcza Białowieska

PostWysłany: Sob. 28 Sty. 2006, 20:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja mam z kolei ten problem, że nie ćwiczyłam nigdy naturalnych metod na nie-hucułach. Sad

Ale - jakby Rebeka wiedziała, że o to pytać będą - dziś ćwiczyłam Robertsa na klaczy, która w lutym skończy 16 lat.
Najpierw opis, co dziś się wydarzyło. Robiliśmy kopyta kilku koniom, m.in. Rebece. Przód zrobiliśmy szybko, łatwo i przyjemnie, ale jak Jędrek zbliżył się do tyłu - kopniak obu zadnimi nogami Evil or Very Mad Znudziło się kobyle?
Byliśmy już na lonżowniku (czyli roundpenie), więc Jędrek zabrał tylko sprzęt kopytniczy, a ja z uwiązem w garści - dawaj odganiać. Biega, kłusuje, po pewnym czasie - żucie i memłanie pyskiem. No dobrze, to podejdź. Rebeka - myśli, myśli.... Więc niech nie myśli - znów odgoniłam, znów po pewnym czasie żucie, znów zaproszenie, Rebeka znów myśli (i łypie w kierunku kumpelek za lonżownkiem). Więc do trzech razy sztuka- znów odgonienie, ale teraz nie było żucia, tylko pysk przy samej ziemi (trochę niepodręcznikowo Confused ). Więc znów zaproszenie - tym razem Rebeka zatrzymała się z pyskiem w moją stronę znaczne bliżej niż poprzednio, ale dalej nie podchodzi. Tu z kolei ja niepodręcznikowo zrobiłam, bo pierwsza zrobiłam krok tak trochę w bok, a trochę w jej stronę. Ona mikrokroczek w moją, wtedy ja mikrokrok w jej - i byłyśmy już obok siebie. Chwila smyrania, i do tylnich kopyt. I poszło jak po maśle Very Happy - trzymała oba tyle ile było trzeba, bez żadnych uwag więcej.

Jeszcze dodam dwie rzeczy: byłam bliska odpuszczenia Rebece na lonżowniku, bo ona kondycję ma już niezłą, ambitna jest też piekielnie, a ja wykazuję zimowe braki kondycyjne, i na dokładkę byłam ubrana na trzymanie konia, a nie bieganie za koniem, więc szybko zaczęłam się gotować do czerwoności. Nie odpuściłam, ona odpuściła wcześniej - i to moje szczęście. Very Happy
Więc może (to ta druga rzecz) dlatego wolę takie uczenie drobnymi kroczkami bez "konfrontacji" na roundpenie. Z Rebeką tak robimy (jest u nas dopiero od roku) - paru rzeczy ją oduczyliśmy, parę jeszcze zostało do zrobienia, ale wszystko stopniowo, powoli...
Zatem chyba rzeczywiście ze starszymi jest trudniej, bo najpierw trzeba wykorzenić to, co narosło złego, a dopiero wtedy zaszczepić to, co w naszym pojęciu dobre. W młodym od razu zaszczepiamy dobre Very Happy

Ale na pewno ze starszymi końmi też da się "naturalsować". Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
KasiaK.
dwulatek
dwulatek


Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 160
Skąd: Puławy

PostWysłany: Nie. 29 Sty. 2006, 22:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

co do tego,że aby osiągnąć podobne rezultaty u ras prymitywnych jak u pozostałych trzeba włożyć więcej pracy-należy zacząć od tego,że praca tzw naturalna może mieć dwa poziomy,aspekty,czy jak kto woli.Pierwszy to rzeczywiscie swoiste przedszkole-zachowanie w boksie,podstawowa praca na roundpenie i podstawy na lince to elementy,które dobrze by było żeby każdy koń miał opanowane. Tutaj nie ma znaczących różnic między pracą z prymit a pozostałymi rasami. Oczywiście należy wziąść pod uwagę odmienną reakcję obronną [czyli na wywieraną presję] u obu typów koni,co warunkuje trochę mniejszą czułość prymitywnych na wywieraną presję.
Drugi poziom pracy stosować można,jeżeli chcemy uzyskać u konia pewną "iskierkę",większą czułość na sygnały kiedy z koniem pracujemy tlyko my lub jeszcze ktoś,kto wie o co chodzi i będzie umiał w ten sposób konia prowadzić.W skrócie [to dla TB Wink] polega to na prowokowaniu pewnycjh elementów walki w zabawie podczas pracy ale w taki sposób,by zachować kontrolę nad koniem. Tutaj chyba staje się oczywiste,że nieumiejętne stosowanie tego rodzaju pracy może przynieść więcej szkody niż pożytku i zamiast mieć w koniu "kontrolowany ogień" może nam wybuchnąć istny pożar;)no i na tym poziomie konie prymit trudniej jest rozbudzić,za to czasem łatwiej ugasić niż niektóre szlachetn,co jest pewnym pocieszeniem.

pozdrawiam serdecznie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasza Szkapa Strona Główna -> O koniach na poważnie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group