spis treści
strona 1
Jak wybrać stajnię?
W co się ubrać?
Czego oczekiwać przed pierwszą jazdą?
Jak podejść do konia?
Czego oczekiwać od konia?
Jak nie należy czyścić konia?
Jak inaczej wsiadać na konia?
Jak najlepiej wsiadać na konia?
Co najbardziej psuje dosiad?
Czy bat jest niezbędny?
Czy należy czytać książki?
Czy koń "rekreacyjny", to koń gorszy?
strona 2
strona 3
_________

następna strona porad
Jak wybrać stajnię?
Poważna sprawa! To, czego się nasłuchałem i naczytałem o złych
stajniach, to istny horror. Natomiast standardowa rada w tej kwestii,
to coś w rodzaju "wybieraj stajnie z profesjonalną obsługą". Tylko po czym
Ty masz poznać ten "profesjonalizm" obsługi i co właściwie oznacza to słowo?
Spróbuj więc oprzeć się na swoich wrażeniach. Zacznijmy od koni.
Chyba każdy potrafi odróżnić zadbanego pieska od zabiedzonego psiego włóczęgi,
psa nastawionego przyjaźnie od nastawionego wrogo?
Spojrzyj więc tym samym okiem na konie. Czy robią na tobie wrażenie
zadbanych, są czyste i żebra nie sterczą im jak kaloryfery? Czy reagują
na twój widok ciekawskim i przyjaznym zainteresowaniem? Co prawda przyjazny koń nie
merda ogonem, ale za to agresywny lub nieufny będzie tulił uszy, błyskał
białkami oczu, odwracał się lub z daleka nieufnie wyciągał szyję, albo dla
odmiany podbiegał szybko próbując Cię wystraszyć. Następnie ludzie - czy w ogóle są?
Jeśli przybyłeś do stajni w sobotnie lub niedzielne przedpołudnie i nie widzisz,
żeby odbywały się jakieś jazdy - jest to mocno podejrzane. Możesz być czasem pierwszym
i jedynym kandydatem na jazdę. Załóżmy, że jacyś ludzie są. Jeśli masz zamiar dopiero
rozpocząć naukę jazdy rozejrzyj się, czy widać dość dużo młodzieży i dzieci. Nie ważne
ile Ty masz lat. Chodzi o to, że im niższa średnia wieku plącze się po stajni,
tym większe prawdopodobieństwo, że tam gdzie trafiłeś uczą jeździć. Poobserwuj też,
czy młodzież zachowuje się swobodnie, "zaczepiona" chętnie odpowiada, krótko mówiąc -
czy nie jest ciężko przestraszona. No i na koniec instruktorzy. Zanim zaczniesz
się umawiać, poprzyglądaj się przez godzinkę jeździe na okólniku. Zobaczysz, czy
instruktor przez cały czas zachowuje spokój. Spokój, to nie znaczy brak zainteresowania.
Jeszcze się nie zdarzyło, żeby przez kilka, kilkanaście minut nikt nie zasłużył na
żadną uwagę. Ale uważaj! Jeśli odnosisz wrażenie, że radą na wszystko jest "ŁYDA!" -
uciekaj od takiego instruktora jak najdalej.
I to by było na tyle ...

W co się ubrać?
Zacznijmy od głowy. Masz ją jedną i MUSISZ ją chronić. Robi się to
przy pomocy twardego nakrycia głowy, tak zwanego toczka, a najlepiej
specjalnego kasku jeździeckiego. Musi on być dobrze umocowany na głowie
za pomocą odpowiedniego systemu nierozciągliwych pasków. Gumka pod brodą
nic nie daje. Często toczek można wypożyczyć w stajni, lecz ze względów
higienicznych lepiej mieć swój. I jest to właściwie jedyny przymusowy
wydatek. Reszta zależy od Twoich chęci i możliwości. Do tej reszty należą
między innymi wysokie buty jeździeckie. Mogą być skórzane lub zwykłe gumiaki.
Dobrym, pośrednim rozwiązaniem są buty z wysokiej jakości, elastycznego i
błyszczącego plastiku, wyściełane wewnątrz pianką i tkaniną. Łydki możemy też
chronić zakładając tak zwane "czapsy" (bardziej prawidłowo: sztylpy). Zakłada
się je na spodnie i zwykłe buty. Jeśli coś można powiedzieć o butach, to powinny
być raczej wąskie i o w miarę gładkiej, nie "traktorowej" podeszwie. Chodzi o to,
żeby łatwo przesuwały się w strzemieniu. Co do reszty stroju - ma Ci być w nim
ciepło i wygodnie. Nie powinien krępować ruchów, ale z drugiej strony - nic nie
powinno fruwać i powiewać. Wszystko raczej blisko ciała. Ważne są spodnie. Najmniej
odpowiednie są śliskie dresy. Dżinsy też nie są zbyt dobre dla początkujących.
Brak wyczucia plus przebiegający po wewnętrznej stronie nogi twardy szew
mogą spowodować nieprzyjemne obtarcia. Najlepsze są przylegające bawełnianki.
I to by było na tyle ... kliknij jeszcze na poniższy obrazek:
Czego oczekiwać przed pierwszą jazdą?
Przede wszystkim oprowadzenia Cię po stajni i przedstawienia koni. Właściciel
lub instruktor powinien powiedzieć kilka słów o każdym z nich: imię, pochodzenie,
wiek, cechy charakteru, przywary - jeśli posiada. Następnie powinieneś dowiedzieć się
gdzie przechowywany jest sprzęt, który należy do którego konia, jakie zwyczaje porządkowe
panują w stajni itp. Wreszcie część najważniejsza: instruktor powinien razem z Tobą podejść
do któregoś z koni czyli pokazać praktycznie to, o czym będę pisał poniżej, a następnie nauczyć
Cię paru rzeczy. Pierwsza z nich to budowa konia. Powinieneś wiedzieć gdzie np. koń ma łokieć,
a gdzie piętę (to tylko przykład). Następną rzeczą jest przygotowanie konia do jazdy,
od czyszczenia począwszy, a na wyprowadzaniu ze stajni osiodłanego konia skończywszy.
Nie wyobrażam sobie, żebyś jeżdżąc konno nie umiał tego robić. Po drodze należy oczywiście
nauczyć się, jak nazywa się i jaką rolę spełnia każda część końskiego rzędu, czyli tego co koń nosi na sobie
(oprócz jeźdźca). Powinieneś też dowiedzieć się, co robić z koniem po jeździe. Oczekuj więc, że już na wstępie
zostanie przed Tobą "odczarowane" przynajmniej część tego, co do tej pory wyglądało na wiedzę tajemną.
Oczywiście, nie od razu Kraków zbudowano. Na początek będzie to minimum wiedzy. Powinieneś jednak czuć,
że komuś zależy, abyś zdobywał jej coraz więcej.

Jak podejść do konia?
Zakładam, że dobrze wybrałeś stajnię i na początek pozwalają Ci podejść
do konia średnio dobrze wychowanego. Nie musi to zaraz być jakiś zamulony osobnik,
któremu jest wszystko jedno kto i co z nim robi. Czyli podchodzisz. Robisz to spokojnie i uważnie,
zwracając na siebie uwagę głosem. Może to być powtarzane jego imię, lub cokolwiek, byle
nie głośno i nie piskliwie. Najlepiej to gadaj do konia cały czas - one to lubią.
Przede wszystkim pamiętaj, że jest to żywe zwierzę, a nie kamienna figura. Żywe zwierzę
różni się tym od martwego, że się rusza. Nie reaguj więc nerwowo na każdy ruch konia.
Rozluźnij i opuść swobodnie ramiona, podnieś spokojnie i pewnie głowę, rozluźnij mięśnie
twarzy i uśmiechnij się. Twój spokój udzieli się koniowi (nerwowość też!).
Z drugiej strony - jest to tylko zwierzę, które nie jest przewidywalne w 100%.
Dlatego mówiłem, żebyś był jednocześnie uważny, gotowy w razie potrzeby zrobić na
przykład jakiś unik. Podchodź z boku. Przede wszystkim koń w bok nie kopie. Ale jest
jeszcze inny powód. Kąt widzenia konia obejmuje prawie 360 stopni, ale jeśli gdzieś
nie widzi, to tego, co ma przed nosem, albo dokładnie z tyłu. A swoich tyłów broni
szczególnie, gdyż wie, że stamtąd najczęściej atakują drapieżniki. Po czole też
da się raczej pogłaskać koń, który ma już do Ciebie minimum zaufania.
Czyli podchodzisz z boku, na wysokości głowy lub szyi, przy czym konie są
przyzwyczajone, że robi się to częściej z ich lewej strony. Podstaw mu wtedy pod pysk
lewą dłoń złożoną tak, jakbyś miał garstkę czegoś (możesz mieć w niej coś do jedzenia,
ale niekoniecznie). Dziwne by było, gdyby koń nie zanurzył pyska w Twojej dłoni, żeby ją
dokładnie powąchać. Czujesz jakie miękkie i delikatne są jego wargi i chrapy? Teraz drugą ręką pogłaszcz
go lub poklep (delikatnie!) po szyi. I już jesteście zaprzyjaźnieni ...
Czego oczekiwać od konia?
Po pierwsze tego, żeby chętnie Cię zaakceptował. Przekonasz się czy tak jest,
próbując do niego podejść. Jeśli są to Twoje pierwsze kontakty z tymi zwierzętami,
nie ma powodu, żebyś za własne pieniądze męczył się ze złośliwym osobnikiem, który
usiłuje cię ugryźć, kopnąć lub w inny sposób przestraszyć.
Po drugie tego, żeby był w miarę dobrze wyszkolony i mógł być Twoim nauczycielem.
Początkujący jeździec i niewyszkolony koń, to bardzo złe połączenie. Obowiązuje
zasada: im słabszy jeździec, tym lepszy koń. Musisz wiedzieć, że tak jak człowiek
nie rodzi się jeźdźcem, tak koń nie rodzi się wierzchowcem. Przykładowa kariera konia
- skoczka może przebiegać tak:
W wieku 3-4 lat koń idzie do szkoły, czyli bierze go pod opiekę zawodowy ujeżdżacz.
Po mniej więcej trzech latach, czyli w wieku 6-7 lat koń jest przekazywany doświadczonemu
zawodnikowi i rozpoczyna starty w zawodach, zaczynając od bardzo łatwych. Jest to
także dalszy etap szkolenia konia. Taka szkoła średnia i ewentualnie wyższa. Jeśli
wszystko idzie dobrze, to w wieku 12-14 lat mamy konia - profesora, którego można
przekazać do szkolenia początkujących jeźdźców.
W tej sprawie nie pozostaje Ci nic innego, jak zasięgnięcie języka u innych początkujących,
ale takich, którzy już odbyli w tej stajni kilkanaście jazd. Oni już Ci powiedzą, które
konie lubią, a których nie i dlaczego. Chociaż pewne oznaki dobrego lub złego wychowania
konia możesz już na wstępie rozpoznać sam. Na przykład: czy spokojnie stoi przy czyszczeniu
i sam podaje nogi? Czy ze stajni wychodzi, czy musisz go wyciągać albo on Cię wyciąga?
Czy stoi bez ruchu przy wsiadaniu? Itd., itp. Reszta, to sprawa doświadczenia, które mam nadzieję
będziesz szybko zdobywał.
Jak nie należy czyścić konia?
Konia nie należy czyścić tak, jakby to był martwy przedmiot.
Musisz pamiętać, że masz do czynienia z żywą istotą o niezwykle
wrażliwym zmyśle dotyku, która - w przeciwieństwie do Ciebie - przez
swoje włosy poczuje nawet siadającą na nich muchę. Starszy pan, przedwojenny
ułan i uczestnik kampanii wrześniowej, zwrócił mi na przykład uwagę,
że konia nie należy czyścić pod włos, gdyż to go po prostu boli.
Nie należy też konia czyścić zgrzebłem, gdyż zgrzebło służy do czyszczenia
szczotki, a nie konia. Do większych zabrudzeń należy stosować twardsze
szczotki, aż do takich całych z plastiku, z twardym, szorującym "włosem".
Twoje ruchy powinny być płynne i delikatne - nie uderzaj konia, tylko
przykładaj szczotkę i przeciągaj ją z włosem. Tak zwane "energiczne" ruchy
są może efektowne dla niezorientowanych gapiów, ale nieprzyjemne dla konia.
Musisz też wiedzieć, że są okresy, w których skóra konia jest bardziej
wrażliwa niż zwykle. Jest tak na przykład wtedy, kiedy koń gubi sierść zimową.
Poza tym może to zależeć od pogody, od pokąsania przez owady itp. Nie dziw się
więc i nie złość, jeśli koń nagle niechętnie przyjmie Twoje zabiegi. Trzeba
wówczas wykazać cierpliwość i zdwojoną delikatność. Cały koń powinien być
jednakowo czysty, ale niedoczyszczenie konia w miejscach styku z ogłowiem,
siodłem czy popręgiem jest karygodne. Za brudny ogon możesz być przez kogoś
zawstydzony lub zawrócony przez instruktora do stajni, ale niewidoczny dla innych
brud pod siodłem jest pierwszą przyczyną bolesnych dla konia obtarć. I na koniec -
nie wolno Ci pominąć czyszczenia kopyt. Pamiętaj, że bez kopyt nie ma konia.
Ich czyszczenie to nie tylko zabieg higieniczno - estetyczny, ale przede wszystkim
sprawdzenie zdolności konia do jazdy. Sprawdzamy, czy nic w nich nie tkwi, czy nie są
popękane, czy podkowy trzymają się dobrze i nie są uszkodzone itd. Jednym słowem -
czy są całe i zdrowe.
A jeśli już o tym mowa, zgłaszaj instruktorowi lub innej osobie odpowiedzialnej wszystko,
co zauważyłeś podczas czyszczenia, a co według Ciebie nie jest normalne.
Jak inaczej wsiadać na konia?
Zakładam, że uczyli Cię już jak "normalnie" wsiadać na konia. Powiem
Ci teraz, jak wygodnie wsiadać na konia. Ustaw się po jego lewej stronie
w sposób naturalny, to znaczy przodem do przodu. Lewą nogę włóż w strzemię,
a obiema rękami złap za siodło po obu stronach jego przedniego łęku. Teraz
lekko odbij się od ziemi i wciągnij na górę. Przy takim sposobie wsiadania
nie grozi Ci wywrotka na plecy, jeśli koń niespodziewanie ruszy zanim oderwiesz
prawą nogę od ziemi. W ogóle jego ruch podczas wsiadania (co nie powinno
mieć miejsca, ale ...) nie będzie Ci przeszkadzał. Poza tym,
siodło jest dociskane do grzbietu konia, a nie przekręcane. Na marginesie:
podczas wsiadania wodze skracamy tak, aby koń przeniósł głowę i szyję na
przeciwną, czyli prawą stronę. Robimy to nie po to, żeby Cię nie ugryzł -
jak piszą w niektórych książkach - tylko żeby zrównoważył ciężar Twojej
osoby, która przez chwilę zawiśnie przy jego boku.
Jak najlepiej wsiadać na konia?
Po stopniach. Jest to dla Ciebie najwygodniejsze, a dla konia
najzdrowsze. Wyobraź sobie, że jakieś małe dziecko, ale za to
kilka razy dziennie i przez większą część Twojego życia zawisa
Ci z impetem na Twojej lewej ręce. Jednocześnie usiłuje z całej
siły przekręcić pasek, który masz zaciągnięty najmocniej jak się
da, na gołej skórze pod pachami. Jeśli już masz je nosić "na barana",
to czy nie lepiej, żeby najpierw wlazło na stołek, a potem delikatnie
usiadło Ci na ramiona? Wiem, że w praktyce jest to trudne do
zrealizowania. Jeśli jednak zawracam tym głowę, to dlatego, że
po wielu latach sam zacząłem praktykować ten sposób wsiadania
i poczułem się tak, jakbym wreszcie zmądrzał.
Co najbardziej psuje dosiad?
Zacznijmy od podstaw, czyli od pięt, które powinny być najniższym punktem
Twojego ciała. Powinny być swobodnie opuszczone, przy sprężyście działającym
stawie skokowym. Pięty uniesione w górę świadczą o tym, że albo podkurczasz
nogi, albo wykonujesz coś w rodzaju stania w strzemionach na palcach. Jedno
i drugie usztywnia dolną część ciała, co utrudnia utrzymanie równowagi oraz
oddziaływanie na konia łydkami i dosiadem. Drugi poważny błąd, to uniesione
ramiona i łokcie odstawione od tułowia. To z kolei usztywnia górną część ciała,
co powoduje złe działanie wodzy, a przez to wędzidła na pysk konia i uniemożliwia
zgrabne, elastyczne podążanie tułowiem za ruchem konia.
Te dwie wady postawy jeźdźca nie dość, że są błędem w sztuce, bardzo psują
jego wygląd na koniu i z daleka pozwalają rozpoznać "zielonego". Z niskością ręki
też nie należy przesadzać - za niska też nie jest dobra. Ideał to prosta linia od
pyska do łokcia, utworzona przez wodzę i Twoje przedramię.
Co do innych szczegółów dosiadu, powiem krótko - są różne szkoły.
Ważne wydaje mi się za to inne spostrzeżenie:
receptą na poprawny dosiad nie jest kompletne rozluźnienie,
graniczące z bezwładem. Żeby chodzić, stać lub ładnie siedzieć mięśnie muszą
pracować. Jeśli mówimy w jeździe konnej o rozluźnieniu jeźdźca, to mamy na myśli
rozluźnienie sportowca w trakcie biegu, skoku czy innego wyczynu. Pocieszające
jest to, że im więcej będziesz ćwiczył, tym mniej będziesz musiał o tym myśleć.
Tomek Kwiatkowski - jeden z moich guru - mówi tak:
Najczęściej używam porównania jeźdźca do dobrej galaretki z nóżek: ma być elastyczny
i miękki, ale sprężysty. I to jest też podstawa dobrej pracy rąk.
Czy bat jest niezbędny?
Nie, bat nie jest niezbędny. Jeśli jednak miałbyś być bez niego bezradny, to lepiej zabieraj go na konia. Niech to będzie tak zwany palcat, długości 60-70 cm, w miarę miękki i zakończony klapką, która zrobi więcej hałasu, niż zada bólu. I pamiętaj: ma to być jedna z pomocy, a nie narzędzie pogromcy. Żeby było śmieszniej - ja nie wsiadam na konia bez bata. Jest to jednak coś takiego jak u innych kolczyk w uchu: jest, bo jest. Jego użycie jest zawsze OSTATNIĄ OSTATECZNOŚCIĄ. Koniowi musi się włączyć na stałe wsteczny bieg czy coś w tym rodzaju. Czasem też popukam (powtarzam: popukam) konia po łopatce, żeby go obudzić. Siłą konia nie pokonasz, możesz to zrobić tylko rozumem. Jeśli jednak jesteś przekonany, że w danej sytuacji już tylko palcat może Ci pomóc, to cywilizowani ludzie stosują się do następujących zasad:
Czy należy czytać książki?
Oczywiście, że tak. To nie jest uniwersytet, tylko jeździectwo - tu trzeba czytać.
Tutaj nie ma podziału na teoretyków, którzy różnią się od jakichsiś praktyków jak
fizyk teoretyk od inżyniera budowy mostów. Książki o jeździectwie piszą świetni,
a często wybitni jeźdźcy. Czytanie książek ma tę przewagę nad rozmowami z mistrzami,
że autor książki ma czas przemyśleć, sprawdzić i ewentualnie poprawić swoją wypowiedź,
a Ty możesz do niej wracać w nieskończoność. Lepsza od czytania książek jest tylko
lekcja u mistrza, tylko ile osób ma na to szansę?
Nie wahaj się też mówić, dyskutować o tym, co wyczytałeś - nie bój się etykietki "teoretyka".
Jeżdżąc konno jesteś typowym "doświadczalnikiem". Tyle, że zamiast wysadzić laboratorium
w powietrze najpierw sprawdzasz, czy woda do kwasu, czy odwrotnie. A że nie przerobiłeś
jeszcze wszystkich ćwiczeń, a czasem stłuczesz probówkę? Przecież dopiero się uczysz!
Czy koń "rekreacyjny", to koń gorszy?
Są złe (trudne, znarowione, źle ujeżdżone) konie, a nawet beznadziejne. Ja jednak nie
widzę takiej zależności, że koń rekreacyjny = koń zły. Podział i selekcja przebiegają wg
innego kryterium, a mianowicie wg możliwości osiągania wyników sportowych. Czyli np.
do rekreacji będzie przeznaczony koń, który nie rokuje nadziei na to, że będzie skakał
więcej niż 1,20 i nie galopuje zbyt szybko ale poza tym nic mu nie dolega. Koń taki ma
pełną szansę zostać nawet koniem - profesorem, a zależy to tylko i wyłącznie od ludzi,
w których ręce się dostanie.
Koni wybitnych jest w rekreacji rzeczywiście niewiele. Ale tylko trochę gorszych już
większość. Przynajmniej takie są moje doświadczenia. Myślę, że nie ma powodu szukać na
siłę renomowanej stajni sportowej, omijając tzw. "stajnie rekreacyjne" i znajdujące
się w nich konie.