Dlaczego warto jeździć w kasku
Pewnego pięknego słonecznego dnia jeźdźiłem z moim bratem Bartkiem na Dziewiczej Górze. Nagle na zjeździe, na którym rozwinęliśmy dość dużą prędkość natknąłem się na grupkę pieszych zajmujących całą szerokość ścieżki, w pobliżu biegał pies. Spotkałem się z nimi na prostej więc miałem dość czasu na ominięcie. Na dole czekałem na brata, który jechał za mną i podejrzanie długo się nie pojawiał. Kiedy wróciłem, żeby zobaczyć, co się stało, okazało się, że miał mniej szczęścia: trafił na tych pieszych na zakręcie. Gwałtowna próba ominięcia, utrata panowania nad rowerem i lot przez kierownicę. Efekt: podrapana twarz, chwilowa utrata pamięci i zmasakrowany kask (duże pęknięcie i kilka wgnieceń). O "zósemkowanym" przednim kole w ogóle nie wspominam. Chyba nie muszę dodawać, co by się stało, gdyby nie miał kasku...